Setki czy zwycięstwa? Dylemat Neila Robertsona

Gdy w grudniu zeszłego roku Neil Robertson sięgał po pierwszy w karierze tytuł w prestiżowym UK Championship dający mu miejsce w nielicznym gronie zdobywców potrójnej korony wydawało się, że najbliższe miesiące będą należeć do niego. Zaledwie kilka tygodni później można z cała pewnością stwierdzić, że Australijczyk z rolą snookerowego dominatora sobie kompletnie nie poradził.

Po zmaganiach w Yorku były jeszcze rundy kwalifikacyjne German Masters i World Open. Tam, przeciętni rywale nie mogli być dla byłego mistrza świata żadną przeszkodą. Prawdziwy test czekał w londyńskim Mastersie. I jak się okazało był to test kompletnie oblany. Chwilę później równie słabo, ba, znacznie gorzej „Kangur” wypadł w berlińskim Tempodromie, gdzie upokorzył go Tian Pengfei znajdujący się w okolicach 60 miejsca listy rankingowej. Tej samej, na której on sam zajmuje pozycje lidera.

Tylko jedno pozostało niezmienne, niesamowity wyczyn w ilości trzycyfrowych brejków skonstruowanych w jednym sezonie, który na tę chwilę równa się 78 (http://snookerowy.blog.pl/lista100/).

Może tylko mi się wydaję, ale gdy oglądam grę snookerzysty z Antypodów odnoszę wrażenie, że celem nadrzędnym każdego kolejnego frejma jest nie zwycięstwo w nim i przybliżenie się do triumfu w całym meczu, a właśnie wbicie kolejnej setki. Gdy na stole nie ma już dziesięciu czerwonych „Robbo” gra bez zaangażowania, które często kończy się utratą partii. Szczególnie łatwo można było to zauważyć w zmaganiach Championship League Snooker. Pojawiły się nawet teorie, że Australijczyk specjalnie przegrywa kluczowe mecze, aby przechodzić do kolejnych rozgrywek grupowych, po to aby mieć więcej okazji na śrubowanie swojego niesamowitego rekordu, a to nie jest dobry znak, bo najwidoczniej komuś pomyliły się priorytety.

Z drugiej strony, trudno się dziwić. No, bo przecież wyczyn ten to już w tym momencie coś niepowtarzalnego nadającego się do Księgi Rekordów Guinnessa. A to przecież nie koniec, bo sezon potrwa jeszcze ponad trzy miesiące. Sto „paczek” wydaje się być niemal pewne, nawet jeżeli mistrz globu z 2010 roku będzie odpadał z kolejnych zawodów tak szybko jak w Berlinie czy Londynie. A to będzie już bez cienia wątpliwości rekord nie do powtórzenia. I on o tym doskonale wie, dlatego z każdym kolejnym turniejem, meczem, frejmem chce to swoje wyjątkowe przejście do historii uwidaczniać jeszcze bardziej. I naprawdę, trudno mu mieć to za złe.

Neil Robertson

Tylko czy to właśnie tak powinno wyglądać? Wbijanie kolejnych setek w kompletnie pozbawionych sensu rozgrywkach CLS, które wyglądają jak treningi w piwnicy i przegrywanie w fatalnym stylu prestiżowych zawodów w Londynie czy Berlinie wielkiej, jeżeli w ogóle, chwały nie przynoszą. Gdyby snookerzysta z Antypodów śrubował swoje osiągnięcie prezentując przy tym znakomitą formę, która pozwoliłaby wygrywać kolejne turnieje, to bez wątpienia nikt nie mógłby mu nic zarzucić. Obecnie, gdy Robertson gra znacznie poniżej tego, co prezentował choćby w UK Championship, nawet tak niesamowity wynik w ilości uzyskanych „setek” wydaje się być tylko małym dodatkiem.

Na pocieszenie warto przypomnieć, że równo tydzień po sensacyjnej kompromitacji 31-letniego zawodnika w Niemczech, rozpocznie się polska odsłona cyklu PTC. Turniej Gdynia Open dla bohatera tego wpisu będzie wyjątkowy, bo to właśnie on wygrał nad polskim morzem przed rokiem, a jakby tego było mało dwa lata temu triumfował również w Warszawie. Oby, w tegorocznych zmaganiach Australijczyk ponownie uraczył polskich kibiców dobrą grą na wysokim poziomie i znów powalczył o bycie najlepszym, a nie zadowolił się tylko kolejną rekordową setką.

* zdjęcie zamieszczone w artykule pochodzi ze strony http://eurosport.onet.pl/snooker

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>