Nareszcie! Snooker w końcu powraca do gry

Uff… Wreszcie koniec. Koniec najdłuższej rozłąki ze snookerem w sezonie 2014/2015. Ostatni raz zielony stół i kilka kolorowych kulek widzieliśmy na żywo 6 lipca, czyli niemal dokładnie miesiąc temu, kiedy to Judd Trump ogrywał Neila Robertsona na Antypodach. Na szczęście, rywalizacja powraca już w najbliższy czwartek – dokładnie po 31. dniach, a w naszych telewizorach zagości od piątku.

Ciekawe, że owa przerwa trwała dłużej niż ta, która ma miejsce po zakończeniu mistrzostw świata, a więc, de facto, rozdzielająca sezony, jak również ta towarzysząca nam podczas końcowych dni roku. A w ostatnich latach tak wiele mówi się, że zawodnicy nie mają wakacji. Ile to narzekań… że kalendarz przeładowany, że we znaki daje się zmęczenie, że czują się wypaleni. Miesiąc urlopu. Faktycznie. Narzekanie w pełni „uzasadnione”.

Zajmijmy się jednak tym, co czeka stęsknionych kibiców w ciągu pięciu najbliższych tygodni.

Najpierw Riga Open (07.08-10.08) i kwalifikacje Shanghai Masters (12.08-15.08), czyli pierwszy turniej cyklu European Tour w aktualnym sezonie oraz kwalifikacje do jednej z najbardziej prestiżowych imprez na kontynencie azjatyckim. Ciekawostka? Występ Steve’a Davisa, który oczywiście w obu rywalizacjach weźmie udział jako amator. Sześciokrotny mistrz świata chyba pewne rzeczy przemyślał i zamiast głupiego biegania po australijskiej dżungli ponownie chce pograć na przyzwoitym poziomie. To dobrze. Przede wszystkim dla snookera.

W dalszej kolejności Paul Hunter Classic (21.08-24.08), zaliczany do serii ET, a w nim… sam Ronnie O’Sullivan. „The Rocket” bardzo lubi przyjeżdzać do Furth i również w tym roku nie zawiedzie niemieckich kibiców. Poprzednią edycję wygrał, a trzy lata temu wbił podczas tego turnieju brejka maksymalnego. Może więc w najbliższych rozgrywkach postara się o połączenie obu tych wyczynów? Pewnie wiele osób nie miałoby nic przeciwko.

Ronnie O'Sullivan

Ronnie O’Sullivan

A co później? Mistrzostwa świata na sześciu czerwonych bilach (01.09-06.09). Zawody, których osobiście nie lubię, ale w tym roku obejrzę z przyjemnością. Dlaczego? Ano dlatego, że również Polska będzie miała w nich swojego reprezentanta. Kiedyś w tym formacie walczył Krzysztof Wróbel, a teraz w Tajlandii wystąpi obecny mistrz kraju, były zawodowiec i ME U-21, Kacper Filipiak.

Po tajskich zmaganiach przyjdzie natomiast trzecia duża rankingowa impreza sezonu, czyli Shanghai Masters (08.09-14.09). Prawdopodobnie z udziałem Ronnie’ego, choć w jego przypadku, jeżeli chodzi o wcześniejsze zapowiedzi wyjazdu do Chin, może być bardzo różnie. Miejmy nadzieję, że tym razem plecy Anglika nie postanowią zastrajkować i nie zaczną boleć tuż przed wejściem „Rakiety” na pokład samolotu lecącego do Szanghaju.

Widać więc jak na dłoni, że czeka nas sporo emocji, a to przecież tylko najbliższe pięć tygodni. Uff… naprawdę dobrze, że snooker w końcu powraca do gry…

PS Pełny kalendarz sezonu 2014/2015 znajdziecie tutaj >> klik <<

* zdjęcie zamieszczone w artykule pochodzi ze strony http://eurosport.onet.pl/snooker

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>