„Biegnąc”… z Ronnie’em O’Sullivanem

„Running”, kultowa autobiografia Ronniego O’Sullivana, nareszcie w Polsce!

Są takie książki, które po prostu trzeba przeczytać. Dla fanów snookera jest nią bez wątpienia „Running”, czyli autobiografia Ronniego O’Sullivana, chyba najbardziej charyzmatycznej postaci w historii tej dyscypliny. 22 kwietnia książka w końcu ukaże się w Polsce.

We współpracy z wydawnictwem SQN przygotowałem specjalny kod rabatowy dla swoich czytelników do wykorzystania na www.labotiga.pl/ronnie:

- kod rabatowy: BSRONNIE
- rabat -25% od ceny okładkowej (ważny do dnia premiery, 22 kwietnia)
- cena książki po obniżce: 29,93 zł
- wysyłka od 20 kwietnia

O książce:

„Niezależnie od tego, jak często go przeklinam, snooker jest grą, którą kocham nad życie”.

Uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Ojciec skazany za zabójstwo. Bolesne rozstanie z kobietą życia poznaną na spotkaniu anonimowych narkomanów… Bieganie, które okazało się ucieczką i szansą na lepsze jutro.

Szczera spowiedź legendy snookera Ronniego O’Sullivana. Książka o smutkach i radościach życia – wielkich sukcesach, jak pięć tytułów mistrza świata czy maksymalny brejk wbity w rekordowym czasie, ale też spektakularnych klęskach. Nie tylko tych ponoszonych przy snookerowym stole.

Bezkompromisowa opowieść nietuzinkowego sportowca. Autobiografia człowieka, który zrozumiał, że kiedy dzieje się źle, trzeba znaleźć coś, co nada życiu sens.

Fragment autobiografii snookerowego geniusza:

Są gracze, których grę podziwiasz, a porażki z nimi przyjmujesz raz za razem i nie robisz z tego sprawy. Ale są też tacy, których trudno docenić. To świetni snookerzyści, którzy wykonują swoją pracę w najlepszy z możliwych sposób, i za to ich szanuję, ale gra przeciwko nim po prostu sprawia ból. Tak jest z katem Selbym i Peterem Ebdonem (uwielbiam „Psychola” – taką ksywkę wymyślił mu mój tata – ale to gracz, który, co sam podkreśla, specjalnie opóźnia grę, przez co dławi, tłamsi psychicznie swoich przeciwników). Jeśli chodzi o taktykę, nie ma na świecie nikogo lepszego niż Selby. Jest doskonale przygotowany do wielogodzinnej gry. Mało tego, rozegranie pięciu frejmów w pięć godzin sprawia mu przyjemność. Ja tak nie potrafię. Grając w ten sposób, czuję, że okradam tych, którzy zapłacili za bilet. Gdy kibice pragną oglądać na żywo Ronniego O’Sullivana, nie chcę ich zanudzać 50-minutowymi partiami. Czuję się wtedy gównianie – wolałbym wrócić do domu i palnąć sobie w łeb.

Running

Running

Cóż, mamy z Selbym inne charaktery i inne mentalności. Jego sposób gry nie jest zły, ale po prostu mi nie pasuje. Jesteśmy wyznawcami dwóch skrajnych filozofii snookera. Nie tylko ja mam z tym problem. Wielu innych zawodników także nie lubi grać przeciwko niemu. Torturował już Graeme’a Dotta, Neila Robertsona w turnieju Masters, Shauna Murphy’ego. Żaden z nich tego nie przyzna, ale gra z nim zwyczajnie ich męczy. Ja tego nie ukrywam i czerpię satysfakcję, gdy ludzie mówią: „Oglądajcie to, bo Ronnie nie lubi grać przeciwko tego typu zawodnikom”, a mimo to wciąż jestem w stanie go pokonać. Między innymi wygrałem z nim 9:8 w UK Championship. Wbiłem nawet maksymalnego brejka. Stoczyliśmy wiele ciężkich pojedynków i czuję wobec niego i jego wyników olbrzymi szacunek. John Parrott wymyślił kiedyś idealne określenie: Żelazny Selby. Jest tak jednakowo twardy niezależnie od tego, jak dobrze grasz. Ma pewne kłopoty techniczne, szczególnie przy wyprowadzaniu kija, ale niezmiennie wierzy w swoje wielkie możliwości. Odnoszę jednak wrażenie, że obawia się sam siebie, nie cieszy się do końca ze swej gry, nawet jeśli osiąga wspaniałe rezultaty. Uważam, że nie jest do końca zadowolony ze swojej techniki uderzeń, ponieważ cały czas nad nią pracuje – w ostatnich dziesięciu latach zaobserwowałem u niego około 20 różnych sposobów wbicia. Chylę czoła przed sportowcami, którzy nie boją się zmieniać swojej gry, eksperymentować, stawać się lepszymi. To pokazuje, jak bardzo Mark kocha snookera.

Podczas jednego z pojedynków z Selbym zacząłem liczyć plamki na srebrnej łyżce. Było ich 108. Za każdym razem, gdy traciłem rachubę, zaczynałem od początku, bo meczu zwyczajnie nie dało się oglądać. Przez szarpane, wydłużane przez niego tempo nie mogłem wejść w odpowiedni rytm. To był półfinał UK Championship w 2007 roku. Byłem w bardzo dobrej formie. Chwyciłem za łyżkę, bo nie mogłem tak po prostu wyjść i poczytać gazety albo zakryć twarzy ręcznikiem. Pomyślałem: „Pierdolę to, będę liczyć plamki”. Znalazłem więc metodę na to, by się nie rozpraszać, a reszta graczy uznała, że zwariowałem. Żaden z nich jednak nie chciał zagrać tego meczu za mnie. Dziś mierzą się z Selbym i dostają bęcki, więc może niech wrócą myślą do dawnych lat i stwierdzą: „No dobra, Ronnie dał radę. Rozumiem, dlaczego zaczął liczyć te plamki”.

Autor: Ronnie O’Sullivan i Simon Hattenstone
Tytuł oryginału: Running: The Autobiography
Tłumaczenie: Konrad Mazur i Bartosz Sałbut
Data wydania: 22 kwietnia 2015
Cena okładkowa: 39,90 zł
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 288 tekst 8 zdjęcia
ISBN: 978-83-7924-329-7

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>