„Interesting”. Autobiografia Steve’a Davisa po polsku!

Jest jedną z legend snookera. Sześć tytułów mistrza świata i długie lata utrzymywania się na szczycie światowego rankingu sprawiły, że zapisał się w historii tej gry jako jedna z największych gwiazd. Już 15 marca do księgarni w całej Polsce trafi autobiografia Steve’a Davisa „Interesting”. Przeczytajcie fragment i sprawdźcie, gdzie można zamówić książkę w przedsprzedaży!

Książka „Interesting. Autobiografia legendy snookera” do nabycia w przedsprzedaży na: 
http://www.labotiga.pl/175-steve-davis

- oszczędzasz prawie 10 zł od ceny okładkowej!
- wysyłka od 1 marca – książka jeszcze przed premierą w Twoich rękach!

Autobiografii Steve’a Davisa szukaj także na www.empik.com, a od 15 marca w salonach Empik w całej Polsce.

Fragment książki:

Już na miejscu, na zapleczu – w specjalnie zorganizowanym w tym celu raczej ciasnym pomieszczeniu – robię sobie standardowy trening. Mam widok na czarną zasłonę, za którą w studio przygotowanym przez BBC siedzi David Vine, czołowy ekspert telewizyjny od snookera. Wyraźnie słyszę, jak ćwiczy scenariusz swojego programu. On na pewno też mnie słyszy. W pewnym momencie mówi o mnie „zimny jak lód Davis”. I co, David? Nigdy nie wywierasz żadnej presji na graczy? Przyznaję, że w tym momencie zaczyna mi lekko drżeć ręka.

Dwa stoły treningowe na zapleczu to moje sanktuarium, w którym zupełnie odcinam się od świata zewnętrznego. Są doskonałe, pokryte dokładnie takim samym suknem jak stół ustawiony na scenie – wewnątrz słynnego kotła, którego nie da się porównać z niczym innym.

Znajduje się tuż obok i już za chwilę stanie się areną najważniejszego meczu w mojej dotychczasowej karierze. To zupełnie inny świat niż klub robotniczy ojca w południowym Londynie, w którym rozpoczynałem moją przygodę ze snookerem.

16735330_1413627355349416_1288690267_o

Moja garderoba w Crucible jest zdecydowanie dalsza od ideału. Trudno dopatrzyć się w niej jakiegokolwiek uroku, chyba nikt nie miałby ochoty spędzać tam czasu. Bardziej przypomina poczekalnię u dentysty niż szatnię. Ale może w pewnym sensie wpisuje się w charakter tego dnia.

Wewnątrz malutkiego pomieszczenia znajduje się ławka, lustro i zlew, pojedynczy wieszak oraz głośnik. Toaleta jest na zewnątrz. Przed wyjściem na scenę zaglądam tam kilkakrotnie. Jak się okazuje, ławka sprawdza się zupełnie nieźle. Między sesjami często ucinam sobie na niej regeneracyjną drzemkę. Nie jest zbyt wygodna, ale pogrążony w transie nie mam problemu, żeby się na niej położyć i odpłynąć na jakiś czas. Po chwili w drzwiach pojawia się głowa ojca. Słyszę, że pora zbierać się na popołudniową sesję.

Głośnik to jedyne wyposażenie garderoby, po którym można się zorientować, że znajduję się w teatrze. Dzięki transmisji z widowni mogę się przysłuchiwać, jak gromadzą się kibice i jak temperatura na widowni rośnie, gdy rozbrzmiewa słynny motyw muzyczny Pot Black (przyjemna odmiana po kawałku Bucks Fizz, który od dwóch tygodni słychać dosłownie wszędzie). Wiem, że za krótką chwilę rozlegnie się pukanie do drzwi.

Jestem w pełni skupiony, do rozpoczęcia finałowego meczu zostało zaledwie kilka minut. Na trawniku na zewnątrz zebrała się całkiem spora grupka kibiców, którzy próbują zajrzeć przez okno do mojej garderoby. Jeden czy dwóch co bardziej energicznych fanów wspięło się na drzewo, żeby zapewnić sobie lepszy widok. W rezultacie czuję się trochę jak w zoo. Kibice obserwują każdy mój ruch, więc w sumie tabliczka z napisem „Prosimy nie karmić graczy” wydawałaby się zupełnie na miejscu. Do dzielnicy czerwonych latarni w Amsterdamie jeszcze trochę brakuje, ale nie raz zdarzało się już, że widywano tu w różnym stopniu roznegliżowanych snookerzystów.

Nie nawiązuję kontaktów z fanami. Nie chcę tego robić, staram się wręcz nie zwracać na nich uwagi. Chcę być sam w mojej małej skorupie i przygotować się do czekającego mnie zadania. Za kibicami, po drugiej stronie Arundel Gate, głównej ulicy prowadzącej do słynnego ronda nazywanego „dziurą w drodze”, znajduje się nocny klub Roxy. Dzisiaj i jutro wieczorem w mieście będzie spory ruch na ulicach, w końcu mamy dzień ustawowo wolny od pracy. Dla mnie i dla mojego rywala dzisiejszy i jutrzejszy wieczór zdecydowanie nie będą normalne. Zamkniemy się w naszej własnej snookerowej bańce.

O książce:

Gdy w pierwszym poważnym turnieju wygrał wakacje w Hiszpanii, odsprzedał je za pół ceny koledze. Zamiast słońca i plaży wolał obskurne i wypełnione dymem kluby, gdzie od najmłodszych lat pod czujnym okiem ojca szlifował swoje snookerowe umiejętności.

W latach 80. to właśnie on, obok takich legend jak Ray Reardon, Dennis Taylor czy Alex Higgins, a także młodych gniewnych, jak Jimmy White, zmienił snooker z prowincjonalnej rozrywki w obsesję Brytyjczyków i dyscyplinę uwielbianą przez miliony. Był jedną z twarzy złotej ery tej gry.

W tej książce Steve Davis mówi o swojej drodze na szczyt, wspomina mecze, które przeszły do legendy, i opowiada o największych rywalach. Interesting to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chciałby poznać historię ikony tej dyscypliny i odkryć fascynujące kulisy WIELKIEGO SNOOKERA.

Autor: Steve Davis, Lance Hardy
Tytuł oryginału: Interesting
Data wydania: 15 marca 2017
Cena okładkowa: 39,90 zł
Liczba stron: 432 tekst 2×8 wkładka zdjęciowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>