Archiwa tagu: 147

Genialna snookerowa „Rakieta”

Po kolejnym znakomitym występie Ronnie’ego O’Sullivana w turniejowej rywalizacji ciężko skupić się na czymkolwiek innym niż właśnie osobie popularnego „The Rocket”. W Essex gra Championship League Snooker, a od poniedziałku rozpocznie się Haikou World Open, ale to wszystko, przy tym, co Anglik wyprawiał w Newport Centre, a wcześniej w londyńskim Alexandra Palace, po prostu blednie w oczach.

Odkąd interesuję się snookerem, a będzie to już dobre kilka lat, „Rakieta” nie grał nigdy aż tak dobrze jak teraz. I to nie jest tylko moje zdanie. Kiedyś O’Sullivan imponował m.in. szybkością i efektownością, świetnym budowaniem brejków, niesamowitym pozycjonowaniem. Teraz, poza wspomnianymi, są jeszcze genialne długie wbicia, gra taktyczna i silna psychika, czyli to, co zawsze było jego piętą achillesową.

Czytaj dalej

Metamorfoza Shauna Murphy’ego

Emocje po turnieju w Gdyni powoli opadają. Cztery dni snookerowego święta nad polskim morzem były fantastycznym wydarzeniem dla każdego fana tej dyscypliny sportu.

Najlepsi zawodnicy świata na wyciągnięcie ręki, mecz za meczem na świetnie prezentującej się arenie w Hali Sportowo-Widowiskowej, sporo wysokich brejków i wyrównanych pojedynków, wielkie sportowe emocje. Po prostu – snooker w najlepszym wydaniu.

Duża w tym zasługa najlepszego gracza tegorocznej imprezy, Shauna Murphy’ego. „Magik”, który w Gdyni od początku prezentował znakomitą dyspozycję, ostatecznie wygrywając całe zawody, sięgnął po pierwszy rankingowy tytuł od 2011 roku. Wówczas, były mistrz świata okazał się najlepszy w Wielkim Finale cyklu PTC. Aż trudno uwierzyć, że tak znakomity snookerzysta musiał czekać na cenny laur prawie trzy lata.

Czytaj dalej

Snookerowa pigułka, czyli najważniejsze wydarzenia 2013 roku

Koniec grudnia to jak zwykle czas wszelakich podsumowań, plebiscytów i klasyfikacji. Nie może tego zabraknąć także tutaj.

W swoich wyborach postanowiłem skupić się na określeniu pięciu największych pozytywów i negatywów ostatnich dwunastu miesięcy oraz wskazać trzech najlepszych graczy i trzy najciekawsze mecze kończącego się roku. Oczywiście, wszystko jak najbardziej subiektywnie.

Największe pozytywy 2013 roku

- Mistrzostwa świata i Champion of Champions dla Ronniego O’Sullivana

Jedni go lubią, inni nienawidzą. Podziwiają wszyscy. Nawet jeżeli zachowuje się jak ostatni gbur i specjalnie przegrywa mecz kwalifikacyjny z nisko sklasyfikowanym rywalem, czy po prostu nagle traci formę i odpada nieoczekiwanie z UKC. Podziwiają, bo mają za co. Nie ma sensu się specjalnie rozpisywać. Obrona mistrzostwa świata i to w tak znakomitym stylu, w wykonaniu człowieka, który nie grał w żadnych rankingowych zawodach przez kilkanaście miesięcy budzi szacunek. Bo budzić musi. To był bez wątpienia wyczyn na skalę światową i coś, czego chyba nikt już nigdy nie powtórzy, a jakby tego było mało „Rakieta” dołożył jeszcze triumf w prestiżowym Champion of Champions zdobywając tytuł „Mistrza Mistrzów”. Tytuł, który akurat temu zawodnikowi należy się zdecydowanie najbardziej. Czytaj dalej