Archiwa tagu: ding junhui

Snookerowa pigułka, czyli najważniejsze wydarzenia 2014 roku

Kontynuując tradycję, podobnie jak dwanaście miesięcy temu, tak i teraz, postanowiłem wybrać pięć największych pozytywów i negatywów mijającego roku, jak również wyróżnić trzech najlepszych zawodników i trzy najbardziej interesujące pojedynki jakie mieliśmy okazję zobaczyć na przestrzeni ostatnich 365 dni.

Wszystko w telegraficznym skrócie i jak najbardziej subiektywnie. Nie ukrywam, że liczę na dołączenie do tej zabawy także Was – moich czytelników i fanów snookera. Chętnie przyjrzę się wyborom każdej osoby, która 2014 rok spędziła na emocjonowaniu się wydarzeniami związanymi z zielonym stołem i kilkoma kolorowymi kulkami.

Największe pozytywy 2014 roku

- Mistrzostwo świata dla Marka Selby’ego

Po tym wyborze pewnie posypią się słowa krytyki, ale sądzę, że wszyscy kibice oraz ludzie, którzy doceniają zawodnika z Leicester już się do tego przyzwyczaili. Mark Selby jest jaki jest i na pewno nigdy nie będzie wirtuozem snookera. Zapewne do końca kariery będzie kołysał się przy każdym trudniejszym zagraniu, a przez wielu będzie uważany za synonim nudnej, żmudnej i bardzo mało widowiskowej gry. Tylko co z tego? To właśnie on, ten „drewniany”, kołysający się i „zamulający” rzemieślnik był w stanie pokonać genialnego O’Sullivana w finale czempionatu i zdobyć coś, czego nikt już nigdy mu nie odbierze, czyli tytuł SNOOKEROWEGO MISTRZA ŚWIATA. Czytaj dalej

Niepozorny bohater z Gloucester, kończymy 1. rundę MŚ

Do końca pierwszej rundy tegorocznego czempionatu pozostały zaledwie dwie sesje, które jednak wydają się być formalnością. Neil Robertson i Dominic Dale prowadzą ze swoimi rywalami 7-2 i niemal na pewno uzupełnią najlepszą szesnastkę MŚ 2014, która grę rozpocznie już za kilka minut.

W międzyczasie, choć wiele czasu wolnego nie ma, bo w Sheffield dzieje się ciągle coś przyciągającego uwagę, czytam przeróżne opinie na temat mistrzostw. Jedni je zachwalają, mówiąc że są całkiem udane, a na pewno znacznie lepsze niż te zeszłoroczne, które w zgodnej opinii obserwatorów uratował wyłącznie Ronnie O’Sullivan, a inni twierdzą, że najważniejsze zawody roku wypadają znacznie poniżej oczekiwań i oczekiwali czegoś dużo, dużo lepszego. Czytaj dalej

Snookerowa pigułka, czyli najważniejsze wydarzenia 2013 roku

Koniec grudnia to jak zwykle czas wszelakich podsumowań, plebiscytów i klasyfikacji. Nie może tego zabraknąć także tutaj.

W swoich wyborach postanowiłem skupić się na określeniu pięciu największych pozytywów i negatywów ostatnich dwunastu miesięcy oraz wskazać trzech najlepszych graczy i trzy najciekawsze mecze kończącego się roku. Oczywiście, wszystko jak najbardziej subiektywnie.

Największe pozytywy 2013 roku

- Mistrzostwa świata i Champion of Champions dla Ronniego O’Sullivana

Jedni go lubią, inni nienawidzą. Podziwiają wszyscy. Nawet jeżeli zachowuje się jak ostatni gbur i specjalnie przegrywa mecz kwalifikacyjny z nisko sklasyfikowanym rywalem, czy po prostu nagle traci formę i odpada nieoczekiwanie z UKC. Podziwiają, bo mają za co. Nie ma sensu się specjalnie rozpisywać. Obrona mistrzostwa świata i to w tak znakomitym stylu, w wykonaniu człowieka, który nie grał w żadnych rankingowych zawodach przez kilkanaście miesięcy budzi szacunek. Bo budzić musi. To był bez wątpienia wyczyn na skalę światową i coś, czego chyba nikt już nigdy nie powtórzy, a jakby tego było mało „Rakieta” dołożył jeszcze triumf w prestiżowym Champion of Champions zdobywając tytuł „Mistrza Mistrzów”. Tytuł, który akurat temu zawodnikowi należy się zdecydowanie najbardziej. Czytaj dalej

Chińcyki trzymają się mocno!

Cóż tam, panie, w snookerze?
Chińcyki trzymają się mocno!?
A, mój miły gospodarzu,
mam przez cały dzień dosyć Chińczyków.

Od kiedy pamiętam chodziły pogłoski, że snooker zostanie zdominowany przez reprezentantów Państwa Środka. I chyba trzeba uczciwie przyznać, że obecnie jesteśmy już tego zdecydowanie bliżej, niż dalej.

Trzy ostatnie rankingowe finały to wewnętrzne batalie Azjatów – Ding Junhuia i oponentów, czyli Xiao Guodonga, Aditya Mehty i Marco Fu. Gdyby jednak przyjrzeć się bliżej wynikom trwającego sezonu zauważymy, że w Australii najlepszy okazał się ten trzeci, który wystąpił także w decydującym starciu ET 3, w finale World Games grali Liang Wenbo i Mehta, APTC 2 wygrał Ju Reti, a Ding, poza serią triumfów, zanotował także finałową porażkę w ET 5.

Czytaj dalej