Archiwa tagu: setka

Neil, musisz to zrobić! W oczekiwaniu na setkę „setek”

Znamy już najlepszą ósemkę tegorocznych mistrzostw świata. W gronie ćwierćfinalistów turnieju są Ronnie O’Sullivan, Neil Robertson, Mark Selby, Judd Trump, Barry Hawkins, Shaun Murphy, Dominic Dale i Alan McManus. To właśnie spośród wymienionych zawodników wyłoni się najlepszy snookerzysta globu 2014 roku.

Niespodzianki? Na pewno dwa ostatnie nazwiska, ponieważ w tym miejscu, przed rozpoczęciem zmagań w Crucible Theatre, widziano Ding Junhuia oraz Johna Higginsa lub Stuarta Binghama. Stało się jednak inaczej, dzięki czemu, w tak zaawansowanej fazie rywalizacji, mamy dwóch teoretycznych outsiderów. Czytaj dalej

Setki czy zwycięstwa? Dylemat Neila Robertsona

Gdy w grudniu zeszłego roku Neil Robertson sięgał po pierwszy w karierze tytuł w prestiżowym UK Championship dający mu miejsce w nielicznym gronie zdobywców potrójnej korony wydawało się, że najbliższe miesiące będą należeć do niego. Zaledwie kilka tygodni później można z cała pewnością stwierdzić, że Australijczyk z rolą snookerowego dominatora sobie kompletnie nie poradził.

Po zmaganiach w Yorku były jeszcze rundy kwalifikacyjne German Masters i World Open. Tam, przeciętni rywale nie mogli być dla byłego mistrza świata żadną przeszkodą. Prawdziwy test czekał w londyńskim Mastersie. I jak się okazało był to test kompletnie oblany. Chwilę później równie słabo, ba, znacznie gorzej „Kangur” wypadł w berlińskim Tempodromie, gdzie upokorzył go Tian Pengfei znajdujący się w okolicach 60 miejsca listy rankingowej. Tej samej, na której on sam zajmuje pozycje lidera. Czytaj dalej

Snookerowa pigułka, czyli najważniejsze wydarzenia 2013 roku

Koniec grudnia to jak zwykle czas wszelakich podsumowań, plebiscytów i klasyfikacji. Nie może tego zabraknąć także tutaj.

W swoich wyborach postanowiłem skupić się na określeniu pięciu największych pozytywów i negatywów ostatnich dwunastu miesięcy oraz wskazać trzech najlepszych graczy i trzy najciekawsze mecze kończącego się roku. Oczywiście, wszystko jak najbardziej subiektywnie.

Największe pozytywy 2013 roku

- Mistrzostwa świata i Champion of Champions dla Ronniego O’Sullivana

Jedni go lubią, inni nienawidzą. Podziwiają wszyscy. Nawet jeżeli zachowuje się jak ostatni gbur i specjalnie przegrywa mecz kwalifikacyjny z nisko sklasyfikowanym rywalem, czy po prostu nagle traci formę i odpada nieoczekiwanie z UKC. Podziwiają, bo mają za co. Nie ma sensu się specjalnie rozpisywać. Obrona mistrzostwa świata i to w tak znakomitym stylu, w wykonaniu człowieka, który nie grał w żadnych rankingowych zawodach przez kilkanaście miesięcy budzi szacunek. Bo budzić musi. To był bez wątpienia wyczyn na skalę światową i coś, czego chyba nikt już nigdy nie powtórzy, a jakby tego było mało „Rakieta” dołożył jeszcze triumf w prestiżowym Champion of Champions zdobywając tytuł „Mistrza Mistrzów”. Tytuł, który akurat temu zawodnikowi należy się zdecydowanie najbardziej. Czytaj dalej