Archiwa tagu: the rocket

Nareszcie! Snooker w końcu powraca do gry

Uff… Wreszcie koniec. Koniec najdłuższej rozłąki ze snookerem w sezonie 2014/2015. Ostatni raz zielony stół i kilka kolorowych kulek widzieliśmy na żywo 6 lipca, czyli niemal dokładnie miesiąc temu, kiedy to Judd Trump ogrywał Neila Robertsona na Antypodach. Na szczęście, rywalizacja powraca już w najbliższy czwartek – dokładnie po 31. dniach, a w naszych telewizorach zagości od piątku.

Ciekawe, że owa przerwa trwała dłużej niż ta, która ma miejsce po zakończeniu mistrzostw świata, a więc, de facto, rozdzielająca sezony, jak również ta towarzysząca nam podczas końcowych dni roku. A w ostatnich latach tak wiele mówi się, że zawodnicy nie mają wakacji. Ile to narzekań… że kalendarz przeładowany, że we znaki daje się zmęczenie, że czują się wypaleni. Miesiąc urlopu. Faktycznie. Narzekanie w pełni „uzasadnione”. Czytaj dalej

Opinia po finale, czyli ktoś tu, chyba, nie umie przegrywać…

Snookerowe mistrzostwa świata 2014 przeszły do historii. 5 maja, w finale najważniejszego turnieju roku, triumfował Mark Selby, który, ku zaskoczeniu niemal wszystkich, pokonał wielkiego faworyta całej imprezy, obrońcę tytułu, pięciokrotnego laureata tych zawodów, Ronnie’ego O’Sullivana.

Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony z takiego rozstrzygnięcia, choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że pewnie znajduję się w zdecydowanej mniejszości. Trudno. Płakać z tego powodu nie zamierzam. Wręcz przeciwnie. A czemu się tak strasznie cieszę? Z trzech, zasadniczych powodów przytoczonych poniżej. Czytaj dalej

Ostatni akcent sezonu, „The Rocket” czy „Jester from Leicester”?

No i zrobił to. Neil Robertson wbił setną „setkę” w sezonie 2013/2014 w świetnym stylu eliminując Judda Trumpa. Dzięki temu, Australijczyk poczuł się już tak mocny, że zaczął mówić o… finale z Ronnie’em O’Sullivanem zapominając chyba, że wcześniej trzeba pokonać Marka Selby’ego. „The Jester from Leicester” uświadomił jednak byłego mistrza świata i to właśnie on zagra w 2014 roku o tytuł najlepszego snookerzysty globu.

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu taki skład finału zapowiadałby ogromne emocje. Selby to jeden z niewielu zawodników, który potrafił zagrać z O’Sullivanem bez większego strachu i respektu. Wręcz przeciwnie. W pewnym momencie to „Rakieta” zawsze zaczynał czuć presję i nie potrafił poradzić sobie z rywalem imponującym odpornością psychiczną i systematycznie dążącym do wyznaczonego celu. Czytaj dalej

Genialna snookerowa „Rakieta”

Po kolejnym znakomitym występie Ronnie’ego O’Sullivana w turniejowej rywalizacji ciężko skupić się na czymkolwiek innym niż właśnie osobie popularnego „The Rocket”. W Essex gra Championship League Snooker, a od poniedziałku rozpocznie się Haikou World Open, ale to wszystko, przy tym, co Anglik wyprawiał w Newport Centre, a wcześniej w londyńskim Alexandra Palace, po prostu blednie w oczach.

Odkąd interesuję się snookerem, a będzie to już dobre kilka lat, „Rakieta” nie grał nigdy aż tak dobrze jak teraz. I to nie jest tylko moje zdanie. Kiedyś O’Sullivan imponował m.in. szybkością i efektownością, świetnym budowaniem brejków, niesamowitym pozycjonowaniem. Teraz, poza wspomnianymi, są jeszcze genialne długie wbicia, gra taktyczna i silna psychika, czyli to, co zawsze było jego piętą achillesową.

Czytaj dalej